Dlaczego mycie instalacji podnosi ładunek w ściekach
Procedury sanitarne w zakładach spożywczych i farmaceutycznych opierają się na regularnym myciu linii. Do kanalizacji trafiają wtedy resztki produktu, roztwory alkaliczne i kwaśne oraz woda z płukania. W skali doby to właśnie te operacje odpowiadają za znaczną część ładunku, a nie sama produkcja.
Problem nie polega na tym, że zakład myje za często. Polega na tym, że mycie bywa zaprojektowane bez oglądania się na to, co spływa do kratki.
Cztery miejsca, gdzie da się coś zmienić
Zmiany zwykle nie dotyczą samej skuteczności sanitarnej, tylko sposobu prowadzenia operacji.
- Wstępne opróżnienie linii z resztek produktu przed płukaniem wodą, zamiast spłukiwania wszystkiego do kanalizacji.
- Odzysk wody z ostatniego płukania i wykorzystanie jej jako wody do pierwszego płukania kolejnego cyklu.
- Dobór stężenia środków myjących do faktycznego zabrudzenia, zamiast stałej receptury dla każdej zmiany.
- Kontrola czasu i temperatury, bo przedłużanie cyklu zwiększa zużycie wody bez poprawy efektu.
Punkt pierwszy daje zwykle największy skutek. Produkt zebrany przed płukaniem jest surowcem albo materiałem do zagospodarowania, a ten sam produkt spłukany wodą staje się ładunkiem w ściekach.
Wprowadzenie takiej zmiany wymaga uzgodnienia z działem jakości, bo dotyka procedur sanitarnych. Zwykle okazuje się, że samo opróżnienie linii przed płukaniem nie koliduje z wymaganiami higienicznymi, a spory dotyczą raczej czasu potrzebnego na tę operację i miejsca na odbiór zebranego produktu.
Neutralizacja i wyrównanie
Cykle mycia zmieniają odczyn ścieków w krótkim czasie. Faza alkaliczna i kwaśna następują po sobie, więc wartości na wylocie potrafią odbiegać w obie strony od warunków zapisanych w umowie.
Rozwiązaniem bywa zbiornik wyrównawczy, w którym strumienie się mieszają, zanim trafią do kanalizacji. Wyrównanie działa też na inne wskaźniki, bo rozkłada w czasie szczyty pojawiające się przy jednoczesnym myciu kilku linii. Bez niego zakład oddaje ścieki falami i ryzykuje przekroczenie nawet przy poprawnej średniej dobowej.
Kiedy zmiany wymagają sprawdzenia w liczbach
Każda modyfikacja procedury mycia powinna zostać potwierdzona pomiarem. Inaczej trudno stwierdzić, czy skrócenie płukania rzeczywiście obniżyło ładunek, czy tylko przesunęło go na inną porę doby.
Do tego służą badania ścieków przemysłowych wykonywane przed zmianą i po niej, najlepiej w porównywalnych warunkach pracy zakładu. Taki układ pokazuje efekt konkretnego działania, a nie sumę wszystkiego, co zmieniło się w międzyczasie.
Przy większych zmianach przydaje się kilka punktów poboru wewnątrz zakładu, a nie tylko na wylocie. Próbka spod stacji mycia i próbka ze zbiornika zbiorczego odpowiadają na inne pytania: pierwsza mówi o skuteczności samej zmiany, druga o tym, jak wygląda to po zmieszaniu ze wszystkimi pozostałymi strumieniami.
Efekt poza samą kanalizacją
Ograniczenie ładunku zwykle idzie w parze z niższym zużyciem wody i środków chemicznych, więc przekłada się na koszty po dwóch stronach. Mniejsze jest też obciążenie własnej podczyszczalni, jeżeli zakład ją posiada.
Warto to policzyć razem, bo rozpatrywane osobno poszczególne pozycje wyglądają na drobne. Zsumowane w skali roku często uzasadniają zakup zbiornika wyrównawczego albo modernizację stacji mycia, które w pojedynczym budżecie miesięcznym wydawały się nieopłacalne.

